Dzień był słoneczny, a temperatura w kabinie pozostawała optymalna. Piłem wodę, nieustannie patrząc na pasmo drogi, które wiło się przed kierowanym przeze mnie tirem i chowało pod jego kołami. Z odtwarzacza leciał audiobook kryminału, którego od miesięcy planowałem przeczytać. Opowiadał o młodej dziennikarce na tropie dużego śledztwa. Nucąc cicho pod nosem, zwolniłem, skręciłem i podjechałem najbliżej miejsca rozładunku, jak mogłem. Wyskoczyłem z ciężarówki i otworzyłem przyczepę, sięgając ku zawiesiom.

Praca z dwuwarstwowymi zawiesiami pasowymi

zawiesia pasowe dwuwarstwoweBył wtorek. Słońce przyjemnie prażyło, a ja myślałem o tym, co może spotkać moją dziennikarkę. Skupiłem jednak całą uwagę na swojej pracy i wraz z innymi pracownikami zacząłem rozładowywać towar. Tak jak myślałem, dzięki zastosowaniu zawiesi nic się nie zepsuło. Były to atestowane, porządne pasy. Zabezpieczały transport, ograniczając ruch produktów, który mógł być spowodowany warunkami na drodze. Specjalne pętle ułatwiały rozładunek. Były dosyć elastyczne, przez co można było je mocno naciągnąć na przewożonym towarze. Pasy stosowane podczas tego transportu zostały wykonane na zamówienie. Były to zawiesia pasowe dwuwarstwowe, dostosowane do charakteru przewożonych przedmiotów. Ten model miał udźwig dokładnie czterech ton. Mieliśmy w ten sposób pewność, że pasy wytrzymają ciężar transportowanych materiałów. Rozładunek przebiegał w miłej atmosferze. Opowiedziałem chłopakom o książce, którą teraz „czytam”, a jeden z nich o swoim ulubionym serialu o podobnej tematyce. Następnie zabraliśmy się za ponowny załadunek innego towaru, do którego jednak zastosowanie zawiesi dwuwarstwowych wciąż było prawidłowe. Powoli i konsekwentnie sprawdzaliśmy napięcie pasów i zabezpieczaliśmy kolejne materiały. Kiedy załadowaliśmy już wszystko, ponownie skontrolowaliśmy stan zawiesi. Wszystko było tak, jak należało. Cały transport był objęty zawiesiami i nie było mowy o jakimkolwiek ryzyku uszkodzenia. Podziękowałem chłopakom i po chwili odjechałem.

W dalszej drodze znów towarzyszył mi spokojny głos lektora. Jeszcze nie byłem całkowicie pewien, kto jest zabójcą, ale miałem już swoich własnych podejrzanych. Jedno było pewne: na zawiesia nie padał żaden cień podejrzenia, że cokolwiek uszkodzą. Były idealnie wyprofilowane do przewożonego materiału i pochodziły z zaufanej fabryki. Tymczasem wtorek powoli szykował się do odejścia, a ja zbliżałem się do miejsca docelowego. Audiobook niemal się skończył, ale postanowiłem najlepsze zostawić sobie na następny dzień.

Close Menu